Ostropa

 

 

W tym tygodniu oddalimy się od centrum miasta. Wybierzemy się do Ostropy, obecnie dzielnicy Gliwic, ale przez wieki była to podmiejska wieś. W swojej historii często zmieniała nazwę: Utropa, Roztopa, Roztropa, Roztroplitz, Stroppendorf i Ostropa. W 1286 roku książę Kazimierz II lokował na prawie niemieckim wieś Roztrop. Nazwę Roztop można tłumaczyć wielką udręka (Utropa), jaką fundował szlak handlowy dla czeskich kupców w tam tych czasach.
 

Wieś przez wieki napędzały liczne choroby, plagi, wojska. Najbardziej tragiczna zdaje się być pierwsza połowa XVII wieku, kiedy to ziemia gliwicka doznała licznych zniszczeń podczas wojny trzydziestoletniej. Najgorszy okres rozpoczął się w 1642 roku, kiedy to generał Torstenson wszczął brutalną okupację Śląska. Jego wojska dopuszczały się mordów, grabieży, paliły miasta i wioski. Latem 1643 roku doszło do tragicznego epizodu w historii miejscowości. Pijani Szwedzi podpalili kościół wraz z okolicznymi domostwami. 
 

Najstarszym budynkiem w Ostropie jest kościół pw. św. Jerzego, wzmiankowany już w 1340 roku. Świątynia została spalona podczas wojen husyckich, a także ponownie w 1643 roku przez Szwedów. Starsza od kościoła jest drewniana wieża pochodząca z XVI wieku. Od strony wschodniej znajduje się murowane, zamknięte trójbocznie prezbiterium. Od zachodu umieszczony jest drewniany chór muzyczny wsparty na żeliwnych słupach z XIX wieku. Wyposażenia kościoła jest barokowe, lecz jego część znajduję się obecnie w nowym kościele.
 

Drewniany kościół służył mieszkańcom do 1927 roku, kiedy to oddano nową, większą świątynię pw. Ducha Świętego. Od tego czasu stan drewnianego kościoła ulegał pogorszeniu. W latach 70-tych przeprowadzono pierwsze prace konserwatorskie, podczas których odsłonięto fragment barokowej polichromii. Dopiero w ostatnich latach zostały one odkryte w pełni i zabezpieczone. Na północnej ścianie nawy możemy podziwiać unikatowe polichromie z 1667-68 r. W 1884 r. zostały uzupełnione i przemalowane przez Jakuba Potzmielera. Ukazano na nich sceny Męki Pańskiej, rozmieszczone w trzech pasach. Dwie sceny nie należą do cyklu pasyjnego: „Piekielna paszcza Lewiatana” i „Adoracja Krzyża Świętego”. Trudno wyjaśnić, czemu się tam znalazły, ale interpretowane są, jako alegoria dobrej i złej drogi.

Ciekawym przykładem obchodzenia Wielkiego Tygodnia jest Ostropa, gdzie odbywają się Wielkanocne procesje konne zwane rajtowaniem albo Osterreiten. Zwyczaj ten jest praktykowany co najmniej od XVII wieku. W Wójtowej Wsi zwyczaj ten utrzymał się do II wojny światowej. Również w pod gliwickiej Żernicy zaprzestano praktykować ten zwyczaj od połowy lat 50, ale od 2014 reaktywowano wraz z sąsiednimi Nieborowicami. Również w pobliskich wsiach Raciborza kultywowane są Wielkanocne procesje konne. Warto wybrać się w Poniedziałek Wielkanocny i zobaczyć, jak mieszkańcy dbają o tą ciekawą tradycję.

 

W Ostropie procesja zaczynają się o godzinie 13 pod kościołem, gdzie ksiądz błogosławi uczestników procesji. Jeźdźcy przemierzają okoliczne pola, modląc się przy krzyżach i kapliczkach o urodzaj. Na czele procesji jadą mężczyźni trzymający krzyż, świece paschalną i figurę Chrystusa Zmartwychwstałego. Za nimi reszta jeźdźców, bryczki, wozy z mieszkańcami oraz orkiestra. W towarzystwie dwóch zasłużonych rolników, jedzie również na koniu ksiądz.

 

Jeźdźcy mają przewieszone przez ramię wieńce wykonane z bukszpanu i białych, bibułowych kwiatów. Kawalerzy wyróżniają się dwoma skrzyżowanymi na piersiach wieńcami. Od lat 80-tych w objazdach udział biorą również kobiety. Przed wojną w trakcie objazdu panny zarzucały na młodzieńców wieńce, co było wyrazem sympatii z ich strony. Procesja kończy się krótkim nabożeństwem, po którym jeźdźcy-wolnego stanu rzucają wieńce na krzyż misyjny. Wedle lokalnej tradycji ten, którego wieniec zawiśnie na krzyżu jeszcze w tym samym roku stanie na ślubnym kobiercu.

 

Innym ciekawym zwyczajem obchodzonym w okolicach Gliwic są Fakle. Dzisiaj (Wielki Czwartek) w Stanicy po nabożeństwie mieszkańcy udają na okoliczne pole. Na nich rozpala się wielkie stosy chrustu, a wokół stert w ciągu dnia rodzice wkładają w ziemię niewielkie drewniane krzyżyki i rozrzucają cukierki. Zadaniem dzieci jest odnalezienie ich w świetle pochodni. Obrzęd trwa, dopóki wszystkie krzyżyki nie zostaną znalezione. Starzy mieszkańcy wspominają, że zwyczaj ten obchodzony jest na pamiątkę poszukiwania Pana Jezusa w gaju oliwnym po Ostatniej Wieczerzy. Dawniej mieszkańcy odnosili płonące miotły ze słomą zwanymi po śląsku „faklami”, od czasu do czasu uderzając nimi o ziemię wykrzykując „żar z pola, biedoty swawola”, co miało za zadanie oczyścić pola i przynieść urodzaj.

 

A czy Wy obchodzicie też jakieś niezwyczajne tradycje podczas nadchodzącej Wielkanocy?

Wjeżdżając do Ostropy na granicy wsi widoczne są okrągłe kapliczki. Powstały one prawdopodobnie w 1645 roku, kiedy doszło do epidemii zarazy. Po jej ustaniu mieszkańcy dziękując za ocalenie życia wybudowali na dwóch krańcach wsi wieże choleryczne, na zachodnim krańcu poświęconą św. Florianowi, a na wschodnim św. Urbanowi. Kolumny choleryczne (Cholerasäule) mogły być powiązane z istniejącym w ich pobliżu miejscem pochówków zmarłych z powodu zarazy. Stanowiło one w pewnym rodzaju formę zabezpieczenia dotkniętej kataklizmem wsi. W późniejszych wiekach były wykorzystywane, jako miejsce dziękczynnych modłów.

Źródła:

http://mapaobrzedowa.pl

Osiem wieków Ostropy: przeszłość osady, historia parafii, czasy obecne” pod red. P. Góreckiego. Gliwice – Ostropa 2007r.

© 2019 wykonano przez Klaster Innowacji Społecznych. Projekt finansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury.

gmt.png