Sąd Rejonowy

 

 

 

Jednym z najstarszych budynków przy ulicy jest Sąd Rejonowy, którego pierwsze budynki powstały w latach 1859-61. Do wybuchu II wojny światowej mieściły się tam Sąd Ziemski, Sąd Rejonowy i Prokuratura. Obecnie wejście do głównego budynku prowadzi przez odrestaurowany reprezentacyjny portyk kolumnowy z pilastrami korynckimi. Odnowiona elewacja wyróżnia się czytelnym, ciekawie rozwiązanym układem pasów poziomych z czerwonej i żółtej cegły klinkierowej. Do dzisiaj z oryginalnego wystroju wnętrz zachowało się wiele elementów, m.in. duże okna z witrażowym przeszkleniem w sali rozpraw czy drewniany masyw stolarski z boazerią, miejscami do siedzenia oraz stolarką drzwiową. Co ciekawe, to wyposażenie należało funkcjonalnie do drugiego budynku sądu (przy obecnej ul. Powstańców Warszawy) i było wykorzystywane zgodnie ze swoim przeznaczeniem. Po remoncie budynku Sądu Okręgowego i przywróceniu mu pierwotnej funkcji sala rozpraw wróciła do obiektu przy ul. Siemińskiego. Przez ponad 50 lat w budynku działał Zespół Szkół Samochodowych. 

 

Zespół budynków sądowych uzupełniała od początku siedziba aresztu. Wtedy powstała najstarsza część budynku. Na terenie więzienia działała niegdyś wytwórnia szczotek do butów oraz pudełek na zapałki. Pracowało tam około 100 więźniów. Drugie skrzydło budynku pojawiło się dopiero w 1902 r, a rok później zadecydowano o rozbudowie jednostki o budynek administracyjny. Jest równie ciekawa pod względem architektonicznym co pozostałe obiekty sądowe. W oczy rzuca się zwłaszcza elewacja z pasami wykonanymi z kobaltowej, glazurowanej cegły. To tutaj miała miejsce efektowna ucieczka Ryszarda Najmrodzkiego, żywcem przypominająca sceny z współczesnych filmów kryminalnych.

Warto też wspomnieć o Loli Potok, komendantce więzienia po zakończeniu drugiej wojny światowej. Przetrzymywano tu górnośląskich Niemców, mężczyźni i kobiety, byli bici i upokarzani. Lola Potok, żydówka z Będzina, chciała pomścić swoją rodzinę, którą straciła w czasie wojny. Aresztowani byli bici i upokarzani, stosowano wobec nich wymyślne kary, często bez powodu. Torturowano zarówno mężczyzn, jak i kobiety. Często bez ustalenia winy i jakiegokolwiek dochodzenia wysyłano aresztantów do obozu w Świętochłowicach-Zgodzie, którego komendantem był Salomon Morel. We wrześniu Lola Potok niepewna o swą przyszłość w zakładzie poprosiła o urlop, nie czekając na odpowiedź, zabrała osobiste rzeczy z domu, a z więziennej kasy zniknęło ponad 49 tys. marek oraz wartościowe przedmioty, obrączki, zegarki i biżuteria, odebrane więźniom i złożone do depozytu. W tej sytuacji podjęto decyzję o rozesłaniu za Lolą Potok listów gończych.
Amant w sowieckim mundurze z którym uciekła z Gliwic okazał się jednak nielojalny. Gdy przekroczyli granicę, już w Ostrawie wydał Lolę. Udało się jej jednak wykupić dzięki pieniądzom, które ukradła z więzienia.Następnie przez Ostrawę i Niemcy dotarła do Francji.

 

Źródła: 
Gliwice znane i nieznane
Bogusław Tracz, „Płakałem podczas pisania tej książki”. John Sack i historia Loli Potok, "CzasyPismo" 2015, nr 7, s. 24-35.
gliwice.eu

© 2019 wykonano przez Klaster Innowacji Społecznych. Projekt finansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury.

gmt.png