Osiedle Sikornik

Sikornik został wybudowany na terenie dawnej wsi Trynek. Miasto potrzebowało nowe lokum dla ciągle powiększającego się miasta. W latach 1960-1978 wybudowano około 5 tysięcy mieszkań dla około 20 tysięcy mieszkańców. 

 

W latach 60-tych pierwsi mieszkańcy musieli się zmagać z licznymi problemami. W maju 1967 roku Nowiny Gliwickie pisały: "Na osiedlu nie ma ani jednego sklepu i punktu usługowego, właściwie poza jednym autobusem nie ma żadnej komunikacji z centrum. (...) Brakuje znaków drogowych na ulicach. Jest natomiast dużo błota, gdyż źle położono chodniki." 22 lipca tego samego roku otwarto ulice Czapli łączącą osiedle z centrum, gdzie umieszczono główny przystanek autobusowy. W listopadzie 1967 na Sikornik przybył I sekretarz Komitetu Wojewódzkiego PZPR Edward Gierek na uroczyste otwarcie Domu Emerytowanego Nauczyciela. W 1968 roku świętowano oddanie 28 bloku mieszkalnego, a także oddano szkołę podstawową nr 41,mimo,że część budynku była wciąż w stanie surowym. 

 

Przed rozpoczęciem budowy Sikornik na terenie osiedla wycięto prawie wszystkie drzewa. W początkowych latach mieszkańcy podobni ustawiali się w kolejce z psami do tych kilku drzew. Dopiero w czasie rozwoju osiedla posadzono szpalery topól. Sadzili je w czynie społecznym pracownicy gliwickich zakładów pracy, m.in. Instytutu Spawalnictwa w Gliwicach.

Tak dziennik Dziennik Zachodni opisał Sikornik w maju 1973 roku:
„Sikornik” zamieszkany przez około 15 tysięcy ludzi jest największym osiedlem w Gliwicach. Ale chyba także najmniej udanym. Podobnych osiedli w naszym województwie jest sporo, wymieńmy więc na co najbardziej narzekają mieszkańcy. Może obudzimy z letargu odpowiedzialnych za ten stan rzeczy? Już sam wygląd „Sikornika” budzi smutne refleksje. Szaro tu, smutno i brudno. Chyba od 6 lat, to znaczy do czasu, kiedy zaczęto wznosić pierwsze domy, nikt z lokatorów nie widział, by zamiatano ulice, porządkowano trawniki. Na osiedlu nie ma ani jednego kosza na śmieci. Nikt nie interesuje się zniszczonymi drogami i chodnikami. Na ul. Kormoranów są już potężne wyboje. Jeszcze trochę, a żaden samochód tędy nie przejedzie. [...] Dlaczego zapomniano, że większość mieszkańców osiedla to młode małżeństwa z dziećmi? Potrzebne są place zabaw, boiska sportowe itd. Tymczasem projektanci wybrali najmniej racjonalne rozwiązanie – trawa, parę drzewek, gdzieniegdzie piaskownice. Dla prawidłowego funkcjonowania osiedla niezbędna jest też sieć placówek handlowych i usługowych. Sytuacja w ostatnim czasie poprawiła się, ale... Wiele do życzenia pozostawiają godziny otwarcia sklepów. Trudno zrozumieć uruchomienie na osiedlu placówki „Motozbytu”, wtedy kiedy podstawowe artykuły wozi się z centrum miasta. Zirytowani czytelnicy ślą listy do naszej redakcji, pytając: „Kiedy otwarty zostanie na Sikorniku sklep z fortepianami?”. Nowe osiedle, stare błędy.

Źródło:

Bogusław Tracz, Trzecia dekada. Gliwice 1971–1981, Katowice 2009

Bogusław tracz, Ułamki miasta, Gliwice, 2011

gliwiczanie.pl
Dziennik Zachodni nr 110, 10 maja 1973 roku

© 2019 wykonano przez Klaster Innowacji Społecznych. Projekt finansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z Funduszu Promocji Kultury.

gmt.png